Witajcie czytelnicy!
Jesteście tu po to by piać nad moimi tekstami i mądrością.Większego specjalisty od social media,lajfstajlu i wielkomieszczańskiego życia nie znajdziecie.Każdy mój post powinien być dla was e-ewangelią.To co powie Piecyk jest święte!
Co znajdziecie na moim blogu?
*bardzo subiektywne oceny knajp i gadżetów
*relacje z blogerskich iwentów
*Felietony o sprawach damsko-męskich
*konkursy z nagrodami
*wszechobecną cenzurę i bany
*analizę bieżących trendów
*komentarze do wydarzeń z Polski oraz Świata
Spodobało się plebsowi? W takim razie jedziemy!
Historia o tym jak to Piecyk przyjechał do Warszafki
Od najmłodszych lat życie mnie nie rozpieszczało.Urodziłem się w małej wsi, gdzie większość ludzi była stara a rówieśnicy nie chcieli się ze mną bawić.Może przeszkadzała im moja megalomania,może drwili z moich planów wyjechania do Lądka Zdroju i napisaniu tam swojej pierwszej książki????Wasz mały Piecyk czuł się nieszczęśliwy i gardził hołotą z którą nie mógł rozmawiać.Na szczęście ciocia Piecykowa zawsze miała w swej izbie zapas zacnej literatury takiej jak super express,igraszki losu czy Harlequiny.Konsumując słowo pisane utwierdzałem się w przekonaniu,że muszę zostać pisarzem.Chwilowo Lądek-Zdrój musiał poczekać,pierwszym przystankiem na mojej celebryckiej drodze krzyżowej miała być Warszafka.Spakowałem cały swój dobytek który nie był zbyt imponujący,ubrania od zacnych projektantów z bazarku takich jak Obibas,Kubota czy Dżordżio z Armeni,Nokię 3310 (dostałem ją na osiemnastkę,babcia musiała dwie krowy sprzedać byśmy mogli się udać do salonu Idei w Płońsku),flakon perfum Hatric oraz ulubione harlequiny autorstwa Penny Jordan.Cała Piecykowa rodzinka płakała na dworcu PKS jak oszalała,ojciec puszczał Zenona Martyniuka z boom box'a i krzyczał żebym w tej stolicy nie zapomniał o tym skąd pochodzę.Powiedziałem im wtedy,że zawsze będę o tym pamiętał.Kłamałem!
Pierwszą noc w mieście miałem spędzić u ciotki znajomego mej matuli.Kobieta dobijała 60,miała 8 kotów i łypała na mnie pożądliwym spojrzeniem.Zmęczony podróżą i oniemiały z wrażenia że już jestem w Warszaffce podziękowałem za możliwość noclegu i udałem się do maleńkiej klitki w której czekała na mnie pościelona wersalka.Zdążyłem się rozebrać i wejść pod kołdrę gdy nagle drzwi otworzyły się z impetem.Ujrzałem w nich swą dobrodziejkę gospodynię odzianą jedynie w koronki i piórka.Pod pachami miała prawdziwy La Busz,na nogach królowały żylaki i cellulit.Z wrażenia odbiła mi się oranżada z komunii oraz kiełbasa skonsumowana w ogórze(PKS'ie jakby kto nie wiedział).Zostało mi postawione ultimatum,albo zapłacę za nocleg w naturze albo mogę pakować się i spędzić dzisiejszą noc pod mostem(tylko którym??).
I tak oto zawarłem układ z moją matroną na zasadzie sponsoringu.Ona płaci rachunki,gotuje i zmawia za mnie pacierz,ja siedzę na tyłku i szukam pracy zgodnej z moimi aspiracjami dając jej to co mam najlepsze czyli siebie.
Mijały dni i tygodnie,ja wciąż bezrobotny,przy każdym uniesieniu czułem coraz większą traumę która mogła skutkować przerzuceniem się z trybu hetero na homo.
Nie przypuszczałem nawet,że wkrótce szczęście się do mnie uśmiechnie...podwójnie!!
c.d.n
Obrazek wykorzystany w poście pochodzi z http://elledecoration.co.za/2009/10/big-chill/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz